Informacje dot. sytuacji na pograniczu czesko-polskim
Rządowy program utknął w martwym punkcie. Firmy od wielu miesięcy czekają na ponad dwa tysiące wykwalifikowanych pracowników z zagranicy
Praga, 2 sierpnia 2023 r. – Pracodawcy czekają długie miesiące do dwóch lat na przyjazd pracowników z zagranicy. Ze względu na niskie kwoty, w tym roku rozpatrzono tylko połowę wniosków wnioskodawców do rządowego programu przyspieszonego naboru wykwalifikowanej siły roboczej z zagranicy. Na objęcie programem czeka już ponad dwa tysiące pracowników, wielu z nich ostatecznie wyjedzie do pracy w krajach o bardziej przyjaznym podejściu i mniejszej biurokracji.
Izba Gospodarcza jest ujednoliconym centralnym miejscem zbierania, sprawdzania i klasyfikowania wniosków pracodawców do rządowego Programu Pracowników Wykwalifikowanych. Obsługuje ponad 80% wszystkich wniosków od firm w kraju. W tym roku firmy złożyły do niego wnioski o 4474 pracowników, których poszukiwały za granicą w oparciu o swoją wiedzę i doświadczenie zawodowe. Obecnie 2 191 z tych wnioskodawców wciąż czeka, aż czeskie władze rozpoczną rozpatrywanie ich wniosków o pozwolenie na pracę, niektórzy wnioskodawcy czekają od zeszłego roku i prawdopodobnie będą czekać jeszcze wiele miesięcy. To głównie setki pracowników z Indii, Filipin, Mongolii i Kazachstanu, których firmy potrzebują do realizacji zamówień.
„Wielu z tych kandydatów, którzy wyrazili zainteresowanie pracą w Czechach, po kilku miesiącach straci cierpliwość z powodu długiego procesu administracyjnego i będzie podróżować do innych krajów europejskich w celu podjęcia pracy, gdzie rozpatrywanie kart pracy zajmuje znacznie mniej czasu. W ten sposób przygotowujemy się na pracowników z zagranicy, na naszą konkurencyjność i miliardowe wpływy do kasy państwa, których potrzebujemy dziś bardziej niż kiedykolwiek” – powiedział Zdeněk Zajíček, prezes Izby Gospodarczej.
Izba Handlowa rozpatruje wnioski firm w ciągu jednego do trzech dni. „Gwarantujemy państwu, że od strony administracyjnej wszystko jest odpowiednio przygotowane, tak aby rozpatrzenie wniosku i wydanie zezwolenia mogło nastąpić szybko” – wyjaśnia Tomáš Prouza, wiceprezes Izby Gospodarczej.
Mimo to, ze względu na niskie kwoty, pracownicy z Indii muszą czekać nawet dwa lata, z Mongolii i Kazachstanu jeden rok. Najszybciej urzędy rozpatrują wnioski o wydanie kart pracy składane przez wnioskodawców z Filipin, gdzie proces administracyjny trwa około pół roku. Aplikacje dla pracowników z Serbii, Macedonii Północnej, Mołdawii, Armenii czy Gruzji rozpatrywane są w ciągu trzech miesięcy.
„ Inne kraje europejskie, z którymi konkurujemy o wykwalifikowanych pracowników, podejmują decyzje znacznie szybciej, niektóre nawet pozwalają potencjalnym pracownikom przyjechać na wizę turystyczną, a cała administracja związana z zatrudnieniem odbywa się dopiero po ich przybyciu na miejsce” – dodaje Tomáš Prouza.
Jednocześnie z powodu wyczerpania rynku pracy i braku wykwalifikowanej siły roboczej rośnie liczba niezrealizowanych zamówień dla firm, wydłużają się terminy ich realizacji, a co za tym idzie ich realizacja również staje się droższa. Szereg firm nie ma innego wyjścia, jak tylko odmówić nowych kontraktów i pozostawić je konkurentom z sąsiednich krajów.
„Podczas gdy Polska i inne kraje masowo inwestują w swój rozwój, co szybciej podnosi standard życia w tych krajach, Czechom brakuje pary. Jeśli chcemy utrzymać konkurencyjność i standard życia, a rząd ma ambicje zacząć masowo inwestować w ważne strategicznie obszary, takie jak energetyka, transport czy edukacja, program ten trzeba będzie zasadniczo przyspieszyć,” podkreśla Zdeněk Zajíček. Izba Gospodarcza jest zatem gotowa do przedstawienia propozycji korekty programu na wrześniowym posiedzeniu Rządowego Komitetu ds. Inwestycji Strategicznych.
Jednocześnie brak pracowników na rynku pracy jest problemem strukturalnym czeskiej gospodarki, który od dawna nie został rozwiązany, głównie ze względu na zmiany demograficzne, dla której obecnie praktycznie nie ma innego rozwiązania niż import pracowników z zagranicy.
Według danych Urzędu Pracy Republiki Czeskiej pracodawcom brakuje obecnie 300 000 pracowników. Jednak ponad trzy piąte pracodawców stawia również na inne metody rekrutacji pracowników, dlatego nawet nie ogłaszają wolnych miejsc pracy w oddziałach urzędu pracy.
Izba Gospodarcza przewiduje, że w ciągu 10 lat z rynku pracy zniknie kolejne 240 tys. osób aktywnych zawodowo. Zwiększy to negatywny wpływ niedoboru siły roboczej na wyniki czeskiej gospodarki. Jednocześnie coraz większym problemem jest to, że w firmach już teraz brakuje pracowników na mniej wykwalifikowanych stanowiskach.
„Nie ma gospodarki z wyłącznie wykwalifikowaną siłą roboczą. Byłoby to możliwe tylko przy założeniu, że wykwalifikowani pracownicy pracowaliby na mniej wykwalifikowanych stanowiskach, a więc z niższymi płacami, a tego nie chcemy. Wykwalifikowana siła robocza zawsze będzie potrzebowała doświadczenia w postaci mniej wykwalifikowanej siły roboczej. Żaden kraj ani firma nie może obejść się bez pracowników takich jak sprzątaczki, pomocnicy w gospodarstwach domowych, hotelach, budynkach administracyjnych i przemysłowych, pomocnicy w usługach gastronomicznych czy montażyści przy produkcji. Czeski system zdrowotny i socjalny opiera się również na siłach pomocniczych z zagranicy” – podkreśla Tomáš Prouza, wiceprezes Izby Gospodarczej. Dlatego jego zdaniem rząd powinien uwzględniać potrzeby pracodawców.
Od lipca tego roku miał zostać zwiększony kontyngent dla pracowników z Filipin (o 3 tys. rocznie) oraz z Mongolii (o 2 tys. rocznie). Jednak czeskie ambasady wciąż nie są do tego wystarczająco przygotowane, więc program faktycznie zostanie rozszerzony dopiero od stycznia 2024 roku.
Według szacunków Izby Handlowej cudzoziemcy, którzy już pracują w firmach w ramach rządowego Programu Pracowników Wykwalifikowanych, wpłacają do kasy państwa 23 miliardy koron rocznie, wraz ze swoimi pracodawcami, wyłącznie z tytułu podatków, składek na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne oraz państwo otrzymuje kolejny miliard z ich konsumpcji. Ponadto każdy wnioskodawca jest zobowiązany do uiszczenia opłaty administracyjnej w wysokości 5000 koron przy ubieganiu się o kartę pracowniczą, która w dużej mierze pokrywa pensje urzędników służby cywilnej pracujących nad tym programem.
Izba Gospodarcza podała wcześniej, że tylko w 2018 r. skarb państwa stracił z podatków i opłat co najmniej 84 mld koron z powodu rekordowej liczby wolnych stanowisk, w 2019 r. straty sięgnęły ok. 110 mld koron.
„W tym roku, według naszych szacunków, straty dochodów państwa wyniosą około 150 miliardów koron, co rozwiązałoby znaczną część problemu finansów publicznych. Gdyby rząd w końcu otworzył nasz rynek pracy, nie musiałby ograniczać wsparcia dla świadczeń pracowniczych, inwestycji w badania czy programy społeczne,” przypomina Tomáš Prouza.
Największe zapotrzebowanie ze strony pracodawców dotyczy pracowników zorientowanych technicznie, takich jak ślusarze czy mechanicy. Brakuje rzemieślników, ale w firmach brakuje też piekarzy, cukierników, kucharzy, rzeźników, szwaczek, hodowców bydła, a wciąż duże zapotrzebowanie na pracowników magazynowych i kierowców np. wózków widłowych i ciężarówek.
Mirosław Diro
rzecznik prasowy
Izba Handlowa Republiki Czeskiej
Florentinum (recepcja A), Na Florenci 2116/15 •
110 00 Praga 1
Kom: +420 724 613 088
diro@komora.cz • www.komora.cz